yendza blog

Twój nowy blog

Zapraszam

1 komentarz

[...]

3 komentarzy

Zamiast noworocznych postanowień – noworoczne PRAGNIENIA.

Grudniowe przyjemności: fryzjer-mężczyzna myje mi włosy, potem szaleństwo w sklepie z bielizną i generalna „refeminizacja”. Jestem w końcu kobietą, a nie tylko matką i żoną. Niech Freud mówi co chce, ale dla mnie w pojęciu „matka” jest coś aseksualnego. A nawet antyseksualnego. Niestety w pojęciu „żona” również. Jak to było? Żona – pożyteczne zwierzę domowe, pociągowe, bardzo nerwowe i wytrwałe. Zazwyczaj żywi się odpadkami. W hodowli domowej bardzo opłacalna, przynosi duże korzyści.

[...]

1 komentarz

Mały listopadowy bólik istnienia.

[...]

4 komentarzy

Za oknem Święto Niepodległości, a w lodówce Zaduszki. Znowu wyrzucam jakieś wspomnienie po przedwczorajszym obiedzie i przed-przedwczorajszym śniadaniu. Jestem złą gospodynią, nie ukrywajmy. Nie waham się kupić chleba tam, gdzie drożej, a odkurzacz widuję spodadycznie. I to biedne biedne jedzenie w mojej lodówce. Nie mam apetytu. Ech.

- Jak tam?

- Lepiej…

- Lepiej nie mówić?

- Lepiej nie pytać.

[...]

Brak komentarzy

Nie będę tęsknić za tym nerwowym tygodniem. Burze na Marsie? Plamy na słońcu? Nie ta faza ksieżyca? Kto się mógł kłócić, to się kłócił. Kto się mógł załamać, to się załamał. Kto miał ząbkować, ząbkował. Ufff. 

[...]

Brak komentarzy

Na głowie przyjemny kawowy brązik (o dzięki ci dobra fryzjerko Ewelino), a w głowie wreszcie coś na kształt śladowej równowagi psychicznej. I słońce świeci. Dobrze jest. W celach eksperymentalnych codziennie spisuję skrótowo, co dokładnie robię w pracy. Sama jestem ciekawa, co z tego wyniknie. Może się wreszcie dowiem, dlaczego pracując codziennie kilka godzin wciąż mam stosy zaległości. No i marzy mi się snobistyczny planner Moleskine. W sumie czemu nie?

[...]

Brak komentarzy

Staram się nie przejmować, ale to trochę tak, jak z nie-myśleniem o różowym słoniu. Czyli tak sobie. Chociaż niby wiem, że hipopotam jest hipopotamem, że jest ciężki i nie pachnie perfumami (bo taka jest jego hipopotamia natura), to jednak cały czas ten fakt mnie przykro zaskakuje. Przepraszam za te zoologiczne metafory. Do tego ząbkujące dziecko wpadające w histerię średnio trzy razy na godzinę. Dla równowagi w pracy sukcesy, długie spacery w jesiennym słońcu, a wieczorami ucieczka w bezpieczne zaułki literatury. Pięknej, a jakże. Chciałabym przeżyć siedem spokojnych dni pod rząd bez żadnych wstrząsów. Czy to tak dużo?

[...]

Brak komentarzy

Najwyższy czas przerwać to zaniepisanie. Co u mnie? Dziecko w fazie NIE. „Emilko, kochasz mamę? „NIE!” „Emilko, kochasz tatę?” „NIE!” I w ten deseń nawiększość pytań. Ufff. Poza tym mam problemy z koncentracją, pracą i generalnie z prozą życiową. Myśli mi uciekają, wątki się gubią. Za to renesans relacji międzyludzkich. Ot, taki etap.